Abonament radiowo-telewizyjno…

Przeczytałem chwilę temu, że KRRiTV ma w pro­jek­cie pro­jekt nowe­li­za­cji ustawy medial­nej, który zobo­wią­zuje każ­dego użyt­kow­nika nie tylko odbior­nika radio­wego czy tele­wi­zyj­nego ale rów­nież kom­pu­tera, a wła­ści­wie każ­dego odbiorcę prądu do pła­ce­nia abo­na­mentu. Podobno w grę wcho­dzą sank­cje takie jak wpi­sa­nie do Krajowego Rejestru Dłużników.

Nie cza­rujmy się, takie posta­wie­nie sprawy abo­na­mentu (jak i dotych­cza­sowe) to po pro­stu kolejny poda­tek. Mówienie o abo­na­men­cie osobno w sto­sunku do innych danin na pań­stwo ma stwa­rzać ilu­zję, że aktu­al­nie rzą­dzący nie mają wpływu na to co publiczne media nam ser­wują. A wystar­czy dobrze się przyj­rzeć, ewen­tu­al­nie porów­nać z tym co ser­wują nam media pry­watne. Ale nie o to.

Otóż pomy­śla­łem sobie, że nawet mógł­bym pła­cić. Bo jak płacę to mogę wyma­gać. Czegóż bym się tak bar­dzo chciał domagać?

Po pierw­sze primo: chciał­bym żeby w telewizji/radiu/czymkolwiek finan­so­wa­nym z mojej kie­szeni nie było reklam, co naj­wy­żej kam­pa­nie spo­łeczne. Chciałbym by był zapew­niony moż­li­wie równy (jak socja­lizm, to socja­lizm) dostęp do tego rodzaju pro­mo­cji wszyst­kim orga­ni­za­cjom uży­tecz­no­ści publicz­nej. I żeby począ­tek i koniec bloku/bloków tego rodzaju ogło­szeń był ozna­czony odpo­wied­nim sygna­łem, tak by kom­pa­ty­bilny odbior­nik na ten czas mógł zacho­wać się zgod­nie z życze­niem użyt­kow­nika. No tro­chę się zaga­lo­po­wa­łem, ale zmie­rzam do tego by w publicz­nej tele­wi­zji niczego nie było można kupić: ani czasu rekla­mo­wego, ani czasu na kam­pa­nię wybor­czą. Tzn rów­nież by sprawa dostępu do mediów publicz­nych pod­czas kam­pa­nii nie była zależna od zasob­no­ści port­fela kandydata/partii a jedy­nie od tego, że jest on zare­je­stro­wany na liście (ma zare­je­stro­waną listę) w jakimś okręgu wybor­czym. W efek­cie i tak trzeba będzie ponieść koszt przy­go­to­wa­nia mate­riału, ale to insza inszość.

Po dru­gie primo (ultimo!), chciał­bym, żeby publiczne media real­nie wpły­wały na poziom edu­ka­cji i kul­tury sze­ro­kich mas spo­łecz­nych. Ale nie spo­so­bem dostar­cza­nia lek­ko­straw­nych igrzysk, ale wła­śnie rze­tel­nej wie­dzy i kul­tury wyso­kiej. Gdzie się podziała tele­wi­zja edu­ka­cyjna? Gdzie się podzie­wają trans­mi­sje z kon­cer­tów, spek­ta­kli? I prze­cież niech będzie infor­ma­cja o kon­cer­cie Madonny, ale rów­nież niech będzie infor­ma­cja o kon­kur­sie imie­nia Wieniawskiego.

Gdyby te postu­laty zostały choć czę­ściowo speł­nione, to może bym się sku­sił i nawet kupił ten nie­szczę­sny telewizor.

Możesz jesz­cze przeczytać:

Kategorie: Społeczeństwo 6 Komentarzy »

6 Odpowiedzi na “Abonament radiowo-telewizyjno…”

  1. ewa

    Tak, to nie­stety prawda. Ta osza­ła­mia­jąca wia­do­mość schwy­ciła mnie za gar­dło pod­czas słu­cha­nia audy­cji w Trójce, bodaj w salo­nie poli­tycz­nym. Co do faktu, że wła­ści­wie każdy odbiorca prądu ma pła­cić, to prawda. Padł pomysł, żeby abo­na­ment radiowo-telewizyjny doli­czać do rachunku za prąd, bo będzie prościej.

    Uzasadnienie było takie, że nawet jeśli ktoś nie ma tele­wi­zora, to ma kom­pu­ter, który ma pod­łą­czony do Internetu i może oglą­dać tele­wi­zję! To prawda, oglą­dam filmy na por­ta­lach w fil­mami i seria­lami. Bardziej to jed­nak przy­po­mina wizytę w wir­tu­al­nej wypo­ży­czalni fil­mów DVD (za którą też płacę) niż oglą­da­nie telewizji.

    Ciekawe też czy wobec tego będzie się róż­nic osoba posia­da­jąca tele­wi­zor, od tej która tako­wego nie posiada — chyba obcią­że­niem cięż­kim syn­dro­mem fra­jer­stwa. …może więc tak dla pro­fi­lak­tyki zdro­wia psy­chicz­nego warto zaku­pić odbior­nik TV?
    Chyba, żeby iść w drugą stronę i odłą­czyć sobie prąd, tak dla zasady… po co mam pła­cić za coś, z czego nie korzy­stam… choć całe gospo­dar­stwo domowe oparte mam o prąd, zwy­kłej her­baty nie dam rady sobie zrobić…

    …coś nie widzę dobrego wyj­ścia z tej sytu­acji…
    może ktoś?

  2. Rafał Czajkowski

    @ ewa — dzięki za głos w tej spra­wie i witam w moich skrom­nych blogach :)

  3. Kamil Maciejewski

    Spaliłeś tro­chę, bo do cało­ści efektu potrzebne jest pierw­sze primo, dru­gie primo i trze­cie primo — ulitimo(!).

    Co do abo­na­mentu, to naśla­du­jąc modne ostat­nio inter­ne­towe meme:
    I do not want to live on this pla­net anymore.

    Konieczność spon­so­ro­wa­nia pseudo-publicznej sta­cji dla mnie jest żało­sna i mam nadzieję, że ktoś dobry w zna­jo­mo­ści prawa znaj­dzie na to jakiś spo­sób, gdyż:

    reklamy i dys­kry­mi­na­cja jak były tak będą, pro­gram misyjny będzie dalej ogra­ni­czał się do prze­my­ca­nia pseu­do­spo­łecz­nych aspek­tów w i tak głu­pich seria­lach (wci­ska­nych nie­udol­nie mię­dzy jed­nym a dru­gim loko­wa­niem pro­duktu). Ściga­jący prze­stęp­ców Ojciec Mateusz nie jest dla mnie wzo­rem do naśla­do­wa­nia a Maciuś z „Klanu“ i jego pery­pe­tie matry­mo­nialne to dla mnie nędzna pro­teza debaty spo­łecz­nej o nie­peł­no­spraw­nych i integracji.

    Nie wie­rzę, że zmieni się coś w kwe­stii reklam (gło­śnośc, ilość), wszech­obec­nego loko­wa­nia pro­duk­tów czy wresz­cie samej jako­ści audy­cji (gwiazdy tań­czą na lodzie, voice of poland itp.)

    Smutne to, ale co poradzimy.

  4. Jakub Milczarek

    Wyjątkowo napi­szę krótko, bo nie ma się co roz­wo­dzić — precz z komuną!

  5. Znajomi piszą: grudzień 2011 | Jakub Milczarek

    […] o tym że teraz wszy­scy szczę­śliwi użyt­kow­nicy prądu elek­trycz­nego będą pła­cić abo­na­ment radiowo-telewizyjny, bo prze­cież nawet jak nie mam radia lub tele­wi­zora, to pew­nie mam kom­pu­ter i mogę […]

  6. Andromeda

    Absurdalna ustawa . Ot co .


Napisz swój komentarz:



Na górę