Różyczka (2010)

Dane mi było obej­rzeć film pt. „Różyczka“. Fabuła filmu osnuta została na wyda­rze­niach z nie­od­le­głej histo­rii, choć przed­sta­wie­nie tych fak­tów w mojej opi­nii jest kon­tro­wer­syjne i oba­wiam się, nieco mitologizujące.

Co mnie się podo­bało? Bardzo dobrze odtwo­rzone zostały realia i kli­mat spo­łeczny tam­tych cza­sów (czyli roku około 1968). Wykorzystano nagra­nia archi­walne i efek­tow­nie wmon­to­wano je w film. Podobał mi się Robert Więckiewicz w roli Romana Rożka. Główna boha­terka, Kamila Sakowicz (Magdalena Boczarska) nie porywa, ale zde­cy­do­wa­nie zdobi. Andrzej Seweryn (w roli Adama Warczewskiego) po pro­stu jest. Film jest dobrze „zro­biony“ (choć nieco razi zpo­li­ca­me­ry­kańsz­czona scena degra­da­cji funk­cjo­na­riu­sza SB).

Największą, według mnie, war­tość i zaletę filmu sta­nowi dobitne uka­za­nie tra­gi­zmu życia w cza­sach PRL-u. Można było cie­szyć się pew­nym zakre­sem swo­bód oby­wa­tel­skich pod warun­kiem że: było to zgodne z aku­rat obo­wią­zu­jącą ide­olo­gią, nie wystę­po­wało się prze­ciw jedy­nie słusz­nemu kur­sowi par­tii, nie weszło się przez przy­pa­dek w drogę jakie­muś waż­nemu funkcjonariuszowi/urzędnikowi ew. nie zostało się zwer­bo­wa­nym jako tajny współ­pra­cow­nik. W mojej oce­nie ta gorzka potrawa została jed­nak roze­mdlona w celu uczy­nie­nia jej bar­dziej strawną. Czy to wada, czy zaleta pozo­sta­wiam w oce­nie sza­now­nych Czytelników.

Co się może nie podo­bać? Film jest według mnie za długi, choć to subiek­tywne odczu­cie. Fabuła może spra­wiać wra­że­nie prze­wi­dy­wal­nej, lecz to jestem skłonny poło­żyć na karb kon­wen­cji tra­ge­dii. Możliwe, że nie został w pełni wyko­rzy­stany poten­cjał akto­rów. Możliwe też, że zanie­dbano (lub nie­opatrz­nie uwzględ­niono) zmiany jakie zaszły w języku i oby­cza­jo­wo­ści (wspo­mniana scena degra­da­cji funk­cjo­na­riu­sza SB i scena kar­czem­nej burdy pod­czas dancingu).

Historia, która była pod­stawą przy­go­to­wa­nia sce­na­riu­sza miała się zgoła ina­czej choć i tu zda­nia są podzie­lone. Polecam kon­fron­ta­cję mate­riału z Wikipedii oraz ser­wisu polskieradio.pl, choćby po to by opo­wieść nie pozo­stała w umy­słach, szcze­gól­nie młod­szych widzów, wyłącz­nie w postaci przed­sta­wio­nej w filmie .

Możesz jesz­cze przeczytać:

Kategorie: Film, Kultura, Recenzje | Tags: , , , Komentarz »

Jedna odpowiedź na “Różyczka (2010)”

  1. Jakub Milczarek

    Mnie rów­nież film się nie podo­bał! Chciałem go zoba­czyć, bo już sam zwia­stun nasta­wił mnie bar­dzo pozy­tyw­nie, a i tema­tyka inte­re­su­jąca. Niestety kli­mat nie został dobrze odtwo­rzony, a gra aktor­ska była zbyt „pro­sta“ — Seweryn potrafi zagrać o wiele lepiej :)
    Nic nie wspo­mnia­łeś o tym, że było za dużo seksu! Bo nuda jako taka to jedno, a wypeł­nie­nie czasu sce­nami ero­tycz­nymi w wyko­na­niu sta­rego faceta i mło­dej atrak­cyj­nej panienki to dru­gie…
    Scena z odda­wa­niem broni i odznaki tfu miało być legi­ty­ma­cji — bez sensu, a co do sceny burdy to tutaj pozwolę się nie zgo­dzić…
    Zapraszam do poczy­ta­nia mojej recen­zji: http://www.milczarek.eu/2010/03/rozyczka-2010/


Napisz swój komentarz:



Na górę