Oszukizm, Na-dudka-wystrychizm, Mistyfizm — Mistyfikacja (2010)

Jestem ocza­ro­wany. Wiem, że można się zasta­na­wiać czy Jerzy Stuhr jest odpo­wied­nim odtwórcą postaci Stanisława Ignacego Witkiewicza zna­nego w nie­któ­rych krę­gach jako Witkacy. Może się też nie podo­bać prze­bieg fabuły. Rozumiem. Trudno.

Uważam, że film jest udaną próbą uchwy­ce­nia kli­matu dzieł Witkacego — prze­bieg zda­rzeń pełen jest nie­ocze­ki­wa­nych zwro­tów, napę­dza­nych pożą­da­niami boha­te­rów i  wykrzy­wio­nymi tych pożą­dań reali­za­cjami. Jest w tym ogrom­nie dużo odwagi bycia sobą — do pew­nego stop­nia nie­po­wta­rzal­nym czło­wie­kiem. Kategorie dobra i zła nie są w tej sytu­acji odpo­wied­nie, choć można się doszu­ki­wać prze­ja­wów dia­bo­licz­no­ści (i aniel­sko­ści, a nawet dziewczynkowato-kotko-lubieżności na tle pod­be­rez­ko­wa­tym) w poczy­na­niach bohaterów.

A teraz bar­dziej kon­kret­nie. Gra Panów Stuhrów jest tech­nicz­nie poprawna z aspi­ra­cjami na świetną (momen­tami). Naprawdę powala Ewa Błaszczyk — odtwa­rza­nie postaci tak chi­me­rycz­nej mogło być nie lada wyzwa­niem, choć pew­nie też świetną zabawą, nie­praw­daż Wilku? Tak, tak mój ty Czerwony Kapturku. Końcowe sceny z udzia­łem Ewy Błaszczyk jako żywo przy­po­mi­nają mi tę histo­rię. Można odnieść wra­że­nie, że Andrzej Chyra utrwala swoją pozy­cją aktora cha­rak­te­ry­stycz­nego (dla ról przed­sta­wi­cieli apa­ratu ścigania/władzy).

Nieco zawio­dłem się na Karolinie Gruszce. Jest nie­wąt­pli­wie ozdobą, ale w epi­zo­dzie bliż­szym współ­cze­sno­ści nie jest pro­por­cjo­nal­nie posta­rzona, ani w cha­rak­te­ry­za­cji, ani w grze aktor­skiej — choć to może być chwyt zamie­rzony, który ma poka­zy­wać, że kobiety zwią­zane z Witkacym zacho­wują mło­dość. Dla mnie genialną posta­cią jest dozorca (Krzysztof Stroiński), który w spo­sób nie­by­wały wcho­dzi w rolę szpiega zle­coną mu przez Łazow­skiego (Maciej Stuhr).

Cały film to jedna wielka misty­fi­ka­cja — począw­szy od reali­za­cji zestawu pogło­sek jakoby samo­bój­stwo Witkaca było uda­wane, koń­cząc na ostat­niej — mocno ana­chro­nicz­nej, wręcz absur­dal­nej sce­nie. Jako lek­tury ciąg dal­szy pole­cam wpis na stro­nie Jakuba.

Pamiętajcie dro­gie dziatki, żeby zaj­mo­wać się Witkacym trzeba mieć zdrową wątrobę, to wam radzę ja, Czerwony Kapturek.

Możesz jesz­cze przeczytać:

Kategorie: Film, Kultura, Recenzje | Tags: , , , Komentarz »

Jedna odpowiedź na “Oszukizm, Na-dudka-wystrychizm, Mistyfizm — Mistyfikacja (2010)”

  1. Jakub Milczarek

    Wreszcie nasze opi­nie się roz­mi­jają :) Ty jesteś ocza­ro­wany, a ja jestem zawie­dziny…
    Zarówno młody jak i stary Stuhr byli jak dla mnie dobrzy ale nie zachwy­ca­jący. Za to tak jak piszesz — Ewa Błaszczyk była świetna…
    Generalnie film ode­bra­łem jakoś tak bez­na­mięt­nie i tak sobie myślę, że może to dla­tego, że nie jestem szcze­gól­nym znawcą i wiel­bi­cie­lem twór­czo­ści Witkacego.
    Więcej na temat filmu spło­dzi­łem na mojej stro­nie – przy oka­zji dzięki za podlinkowanie :)

    Na zdro­wie!


Napisz swój komentarz:



Na górę